Followers

sobota, 8 września 2012

Lato się kończy

to widać, slychać i czuć, cytując Kubę Sienkiewicza. A mnie jest szkoda lata... Lubię jesień, z owocami, grzybami, ale myśl o zimie, długiej, ciemnej i ponurej napawa mnie przerażeniem. Tak jest co roku.

W czasie urlopu cośtam dłubałam. Sporo drobiazgów, było trochę zamówień na misie, a także na Angry Bird. Zainteresowania misiami nie przewidziałam, więc nie miałam materiału. Takie maskotki udało mi się popełnić:









Zakończonym projektem jest pilotnica czyli tzw. remote holder - zobaczyłam coś takiego w IKEA, założone na taką sofę, jak my mamy, obejrzałam jak to jest zamontowane i mam.  Kluczem jest umieszczenie na końcu metalowego pręta, który będzie obciążał i fiksował część znajdującą się na wewnętrznym boku kanapy. Mam w planie zrobić jeszcze jedną taką kieszonkę, ale muszę dokupić czarnej bawełny.


W czasie długiej i nudnej podróży do domu, z braku lepszego pomysłu zrobiłam pojemniczek ze sznurka lnianego, któy usztywniłam wikolem i muszę z przykrością stwierdzić, że jest to projekt nie za bardzo udany. A to wszystko przez to, że zrobiłam na oko, a nie pod konkretną sztywną formę. No trudno. Wielkością pasuje do paczki serwetek, więc niech będzie.

Na zdjęciu wygląda lepiej niż w rzeczywistości.
Pierwszy tydzień po urlopie miałam bardzo napięty. Dużo zebrań, dużo pracy, w domu też trzeba się było ogarnąć. W ten weekend planuję zająć się ogródkiem.

Chciałam tylko powiedzieć, że zaglądam do Was, moje drogie, tylko z komentowaniem u mnie na bakier. Postaram się nadrobić!

czwartek, 9 sierpnia 2012

produkcja niemal hurtowa

przed wyjazdem. Dla mojej przyjaciółki pudełeczko z jej ulubionym obrazem Henryka Weyssenhoffa "Wiosna" oraz wiosennymi motywami. Dla różnych znajomych ikonki oraz miseczki i talerz, te ostatnie to takie średnio udane. Dla rodziców moich taca, eksperyment z kolorem i malowanie lakierem poliuretanowym. Na koniec kartonowe pudełeczko oklejone serwetką, dużo. pracy kiepski efekt. Naprawdę nie wiem, czy zrobiona z super cienkiego kordonka chusteczkowego poprawi wygląd. ale cóż błędy są wliczone.

czwartek, 19 lipca 2012

Lato to w tym roku goście i remont

Remont szczęśliwie zakończony i to z dobrym efektem, produkt uboczny to porządek w kuchni jakiego dawno nie było.
A drzwi się u nas niemal nie zamykają - ledwo pojechał mój brat z familią, a już pojawiła się moja teściowa.

Przez to mało się działo na robótkowej niwie, zwłaszcza dekupażowej.
W tej chwili jestem w trakcie lakierowania trzech, a może czterech rzeczy: przybornika na długopisy czy inne takie, dwóch segregatorów oraz tacki. Potrzeba jeszcze wielu warstw lakieru, ale pokażę jak wyglądają.
jeżeli chodzi o tackę, to kupiłam ją na wyprzedaży staroci, była przez kogoś pomalowana, oklejona obrazkami z gazety, myślę, że to niezbyt udana praca szkolna jakiegoś dziecka była. Usunięcie tych wszystkich warstw kosztowało mnie dużo pracy.

wtorek, 3 lipca 2012

Jeszcze jedne skarpetki

Bardzo wam dziękuję Juto, Alex, Beatko i Urszulo za zachęcające komentarze na temat skarpetek. Mnie skarpetki wydają się czymś banalnym, pamiętam czasy, gdy skarpetki robiło się bo taka była potrzeba. Mistrzem skarpetek była i do dziś jest moja babcia. Dla mnie poświęcenie tyle czasu i energii na zrobienie skarpetek wydało się śmieszne. Przy robieniu pierwszej prułam, poprawiałam i ciągle nie byłam zadowolona. Potem byłam nerwowa, czy wyjdą jednakowe. Obdarowany wydał się spontanicznie zadowolony, choć może to tylko moje odczucie.
W każdym razie zrobiłam drugie również jako drobny prezent okolicznościowy i na razie koniec ze skarpetkami, choć ku własnemu zaskoczeniu stwierdziłam, że przyjemnie się takie skarpetki robi.
Tak wyglądają

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Tylko się ze mnie nie śmiejcie

jak zobaczycie, co ja tutaj pokazuję.
Tak, zrobiłam skarpetki. Osobiście nie przepadam za skarpetkami robionymi ręcznie, zawsze są za szerokie, za luźne i w ogóle.
Tak się stało, że ktoś w pracy zrobił mi wielką przykrość, może nie specjalnie i wcale nie chciał mnie dotknąć, ale tak wyszło. A potem powiedział, że najbardziej to by chciał takie skarpetki ręcznie robione. Niebieskie. Zrobiłam. Chociaż jak pomyślę, to ciągle mi przykro. Skarpetek nie robiłam chyba od 25 lat i zapomniałam. Wyszły ok, prawda?
Jeszcze jedne zrobię, bo tak naprawdę potrzebne są mi dwa drobne prezenty i właściwie ten pomysł ze skarpetkami dobry jest i jak już rozpracowałam jak zrobić w miarę zgrabną piętę, to fajnie mi się robiło i nawet wyszły w miarę jednakowe.
Remont kuchni można uznać za zakończony. Przy okazji udało mi się uporządkować różne zakątki.

środa, 20 czerwca 2012

TUSal czerwiec

Przez wyjazdy wizyty i różne takie zapomniałam o TUSalu w maju. Dzisiaj TUSal z pąkami wiciokrzewu, który zakwitnie po raz pierwszy od 3 lat.

niedziela, 10 czerwca 2012

Juz czerwiec

 Organizer na wieszaku moge chyba uznac za skonczony.Jest to prototyp, wiec na pewno jest miejsce na pewne poprawki i ulepszenia, ale ogolnie uwazam projekt za w miare udany.


Listownik jest juz gotowy od pewnego czasu, wisi. Na razie przerwa, bo mam remont kuchni.


Miseczki + tak sobie malnelam dla zabawy i w celu cwiczenia techniki, dalam je mojej przyjaciolce, gdy byla u nas niedawno w odwiedzinach.









Jak napomknelam, na razie remont. Troche znudzil mi sie juz kurz.

czwartek, 17 maja 2012

Maj w pelni

Troche zimny i deszczowy jak na razie, w niedziele wrocilam z Barcelony, wiec rzec mozna przezylam szok temperaturowy. Niemniej lubie polnocnoeuropejska wiosne, ze swieza zielenia, kwitnacymi drzewami owocowymi, bzami...

Zaczne moze od prac szydelkowych. Od dawna chodzi za mna taki organizer zrobiony z wieszaka i nad tym wlasnie pracuje, na razie pokaze, jak wyglada obrobiony wieszak:
A poza tym wciagnal mnie decoupage. Nie mnie pierwsza i nie mnie ostatnia. A zatem kolejna ikona do kolekcji, tym razem dla tesciow.
"Czy mam wyrzucic te puszke po kawie?" Tym razem powiedzialam nie, mam co do niej pewien pomysl.


I tak oto powstala puszka w grzybki, ktora pomogla mi zrozumiec, ze naklejanie serwetek na ciemne tlo to niezbyt udany pomysl. Ale od czego sa kolorowe wydruki.
No i pracuje nad kolejnym listownikiem. Na razie udalo mi sie go skutecznie zdemolowac, przy probie wlozenia przegrodek oderwalam boczna scianke, ale to chyba nawet lepiej, bedzie latwiej poskladac.
Tak wyglada praca w toku:
Nie pokazalam jeszcze jakie poduszki zrobila moja babcia. Uwazam, ze bardzo ladnie jej wyszly i fajnie dekoruja nasza sofe.

A oto pare zdjec z ogrodka. Gruszka juz przekwitla, natomiast jablonka w pelni kwiecia.Aniu-Hrabino, te zdjecia to z mysla o tobie. Wiosenne pozdrowienia dla wszystkich!

sobota, 28 kwietnia 2012

TUSAL kwiecien

Nie, nie zapomnialam o kwietniowym TUSALu, co wiecej zdjecie zrobilam w odpowiednim czasie
Po prostu nie mialam kiedy zrobic notki i wrzucic zdjecia, wbrew pozorom zajmuje to chwile. Co wiecej, rzadko otwieram komputer.

Kupilam sobie listownik i go ozdobilam rozyczkami - bedzie sobie stal na biurku zamiast dotychczasowego, co tu duzo mowic, szpetnego druciaka. Do kompletu podstaweczka, nie wiem zreszta jak to nazwac. Jeszcze lakieruje i szlifuje, ale nie zmieni to wygladu, tylko doda gladkosci.

Na koniec tylko pudeleczko, zwykle, tekturowe.

Jak nie bedzie padac, to dzisiaj dzien ogrodkowy.