Followers

poniedziałek, 17 lutego 2014

Narzuta


Dzięki Juto, Antonino, Aniu-Hrabino, Urszulo i Alicjo za miłe słowa!
Ponieważ wczoraj skończyłam narzutę (nareszcie) to pokazuję - nieraz już ją prezentowałam.
Po raz pierwszy - 24 marca 2012 - zatem jej zrobienie zajęło mi 2 lata - było wtedy 3x5 kwadratów, miesiąc później, 5x6 kwadratów, ostatni raz znalazła się, prawie cała, 20.10.2012. Wtedy stwierdziłam, że muszę ją podszyć, bo inaczej się porozciąga i będzie do niczego. Czekało mnie więc, bo tak sobie wymyśliłam, zrobienie kwadratów na drutach, wielkości 4 kwadratów szydełkowych, czyli 20 sztuk. 
Nie mialam oczywiście dosyć włóczki na to, ale nabyłam w końcu i pewnie nigdy bym nie skończyła, gdybym nie wpadła na pomysł poprosić moją babcię o pomoc w zrobieniu kwadratów. Babcia za kilka tygodni skończy 89 lat! Uwielbia robić na drutach, choć trudno wymyśleć dla niej jakieś zadania - to wydało mi się idealne i tak właśnie było. Potem trzeba było kwadraty posszywać, a następnie zrobić coś w rodzaju pikowania - połączyć wierzch ze spodem. Kwadraty szydełkowe zrobione są z mieszanki bawełny z lnem, a spód - z bawełny, więc ciężar narzuta ma słuszny. Nie jestem pewna, czy spełniła moje oczekiwania, ale... jest jaka jest. Mogłaby być ciut szersza, ale mateiału zabrakło na więcej. Na razie cieszę się, że zszywanie mam już za sobą, bo było to dosyć ciężkie zajęcie.
I to by był koniec "Narzuta story"


piątek, 14 lutego 2014

Gdyby tylko zima była tak uprzejma trzymać się od nas z dala


Oto połowa lutego i przy sprzyjających okolicznościach jest szansa, że śniegu ani poważnego mrozu już nie będzie. Jako że kwitną już przebiśniegi, wiosna wydaje się coraz bardziej realna. Większość ozdób świątecznych zlikwidowałam, choć zostały jeszcze światełka i niektóre szydełkowe dekoracje.

A z robótek, pokażę cd. naszyjników:


Zrobiłam też smyczkę do kluczy


A pamiętacie sępa, co komin wysępił? Teraz wycyganił czapeczkę, do komina pasującą:
Z dekupażu półeczkę malutką narożną pomalowałam i lekko ozdobiłam różyczkami z Green Gate
A to wszystko po to, by mieć usprawiedliwienie, by nie przeszywać narzuty, która ma wierzch z szydełkowych bawełnianych kwadratów, a spód zrobiony na drutach - też kwadraty, ale 4x większe, posszywane ze sobą - żeby się dobrze układało, trzeba wierzch ze spodem nie tylko brzegami połączyć, ale w pewnym sensie przepikować, a to robota nie tylko monotonna, ale i dość uciążliwa. Trzeba uważać, by nie poprzesuwać, by się do całości nie przyszyć (np. skarpetką) co mi się kilka razy zdarzyło. Ale powoli koniec widać, więc jest szansa na finisz.