jak zobaczycie, co ja tutaj pokazuję.
Tak, zrobiłam skarpetki. Osobiście nie przepadam za skarpetkami robionymi ręcznie, zawsze są za szerokie, za luźne i w ogóle.
Tak się stało, że ktoś w pracy zrobił mi wielką przykrość, może nie specjalnie i wcale nie chciał mnie dotknąć, ale tak wyszło. A potem powiedział, że najbardziej to by chciał takie skarpetki ręcznie robione. Niebieskie. Zrobiłam. Chociaż jak pomyślę, to ciągle mi przykro. Skarpetek nie robiłam chyba od 25 lat i zapomniałam. Wyszły ok, prawda?
Jeszcze jedne zrobię, bo tak naprawdę potrzebne są mi dwa drobne prezenty i właściwie ten pomysł ze skarpetkami dobry jest i jak już rozpracowałam jak zrobić w miarę zgrabną piętę, to fajnie mi się robiło i nawet wyszły w miarę jednakowe.
Remont kuchni można uznać za zakończony. Przy okazji udało mi się uporządkować różne zakątki.

Byłabym chyba ostatnią osobą, która by mogła się śmiać.Próbowałam kiedyś zrobić.Nie wyszły mi kompletnie. A więc nie mam prawa do śmiania:)
OdpowiedzUsuńA te Twoje wyszły bardzo zgrabniutko.Gratuluję.
Świetnie, że Masz remont za sobą.
Pozdrawiam serdecznie
Może za Monty Paytonem nie przepadam, ale nawet mnie smieszy - ten dziwny ironiczny duński humor nawet mnie bawi, ale u Ciebie to nie wiem z czego się śmiać?! Że niby ze skarpetek? Chyba oszalałaś! Bardzo fajne skarpetki! A mało tego to Ci zazdroszczę, bo ja nie umiem skarpetek robić... Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńCałkiem zgrabne skarpetki:) Ja nie umiem zrobić pięt...
OdpowiedzUsuńskarpety ok,jak najbardziej,tylko się cieszyc.
OdpowiedzUsuń