Followers

wtorek, 3 lipca 2012

Jeszcze jedne skarpetki

Bardzo wam dziękuję Juto, Alex, Beatko i Urszulo za zachęcające komentarze na temat skarpetek. Mnie skarpetki wydają się czymś banalnym, pamiętam czasy, gdy skarpetki robiło się bo taka była potrzeba. Mistrzem skarpetek była i do dziś jest moja babcia. Dla mnie poświęcenie tyle czasu i energii na zrobienie skarpetek wydało się śmieszne. Przy robieniu pierwszej prułam, poprawiałam i ciągle nie byłam zadowolona. Potem byłam nerwowa, czy wyjdą jednakowe. Obdarowany wydał się spontanicznie zadowolony, choć może to tylko moje odczucie.
W każdym razie zrobiłam drugie również jako drobny prezent okolicznościowy i na razie koniec ze skarpetkami, choć ku własnemu zaskoczeniu stwierdziłam, że przyjemnie się takie skarpetki robi.
Tak wyglądają

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Tylko się ze mnie nie śmiejcie

jak zobaczycie, co ja tutaj pokazuję.
Tak, zrobiłam skarpetki. Osobiście nie przepadam za skarpetkami robionymi ręcznie, zawsze są za szerokie, za luźne i w ogóle.
Tak się stało, że ktoś w pracy zrobił mi wielką przykrość, może nie specjalnie i wcale nie chciał mnie dotknąć, ale tak wyszło. A potem powiedział, że najbardziej to by chciał takie skarpetki ręcznie robione. Niebieskie. Zrobiłam. Chociaż jak pomyślę, to ciągle mi przykro. Skarpetek nie robiłam chyba od 25 lat i zapomniałam. Wyszły ok, prawda?
Jeszcze jedne zrobię, bo tak naprawdę potrzebne są mi dwa drobne prezenty i właściwie ten pomysł ze skarpetkami dobry jest i jak już rozpracowałam jak zrobić w miarę zgrabną piętę, to fajnie mi się robiło i nawet wyszły w miarę jednakowe.
Remont kuchni można uznać za zakończony. Przy okazji udało mi się uporządkować różne zakątki.

środa, 20 czerwca 2012

TUSal czerwiec

Przez wyjazdy wizyty i różne takie zapomniałam o TUSalu w maju. Dzisiaj TUSal z pąkami wiciokrzewu, który zakwitnie po raz pierwszy od 3 lat.

niedziela, 10 czerwca 2012

Juz czerwiec

 Organizer na wieszaku moge chyba uznac za skonczony.Jest to prototyp, wiec na pewno jest miejsce na pewne poprawki i ulepszenia, ale ogolnie uwazam projekt za w miare udany.


Listownik jest juz gotowy od pewnego czasu, wisi. Na razie przerwa, bo mam remont kuchni.


Miseczki + tak sobie malnelam dla zabawy i w celu cwiczenia techniki, dalam je mojej przyjaciolce, gdy byla u nas niedawno w odwiedzinach.









Jak napomknelam, na razie remont. Troche znudzil mi sie juz kurz.

czwartek, 17 maja 2012

Maj w pelni

Troche zimny i deszczowy jak na razie, w niedziele wrocilam z Barcelony, wiec rzec mozna przezylam szok temperaturowy. Niemniej lubie polnocnoeuropejska wiosne, ze swieza zielenia, kwitnacymi drzewami owocowymi, bzami...

Zaczne moze od prac szydelkowych. Od dawna chodzi za mna taki organizer zrobiony z wieszaka i nad tym wlasnie pracuje, na razie pokaze, jak wyglada obrobiony wieszak:
A poza tym wciagnal mnie decoupage. Nie mnie pierwsza i nie mnie ostatnia. A zatem kolejna ikona do kolekcji, tym razem dla tesciow.
"Czy mam wyrzucic te puszke po kawie?" Tym razem powiedzialam nie, mam co do niej pewien pomysl.


I tak oto powstala puszka w grzybki, ktora pomogla mi zrozumiec, ze naklejanie serwetek na ciemne tlo to niezbyt udany pomysl. Ale od czego sa kolorowe wydruki.
No i pracuje nad kolejnym listownikiem. Na razie udalo mi sie go skutecznie zdemolowac, przy probie wlozenia przegrodek oderwalam boczna scianke, ale to chyba nawet lepiej, bedzie latwiej poskladac.
Tak wyglada praca w toku:
Nie pokazalam jeszcze jakie poduszki zrobila moja babcia. Uwazam, ze bardzo ladnie jej wyszly i fajnie dekoruja nasza sofe.

A oto pare zdjec z ogrodka. Gruszka juz przekwitla, natomiast jablonka w pelni kwiecia.Aniu-Hrabino, te zdjecia to z mysla o tobie. Wiosenne pozdrowienia dla wszystkich!

sobota, 28 kwietnia 2012

TUSAL kwiecien

Nie, nie zapomnialam o kwietniowym TUSALu, co wiecej zdjecie zrobilam w odpowiednim czasie
Po prostu nie mialam kiedy zrobic notki i wrzucic zdjecia, wbrew pozorom zajmuje to chwile. Co wiecej, rzadko otwieram komputer.

Kupilam sobie listownik i go ozdobilam rozyczkami - bedzie sobie stal na biurku zamiast dotychczasowego, co tu duzo mowic, szpetnego druciaka. Do kompletu podstaweczka, nie wiem zreszta jak to nazwac. Jeszcze lakieruje i szlifuje, ale nie zmieni to wygladu, tylko doda gladkosci.

Na koniec tylko pudeleczko, zwykle, tekturowe.

Jak nie bedzie padac, to dzisiaj dzien ogrodkowy.

sobota, 21 kwietnia 2012

Wielkanoc to juz wspomnienie

Zatem wszystkie jajka rozdane, na pamiatke zostaly zdjecia, a sobie zostawilam trzy sztuki



Na jajkach decoupage wychodzi najlepiej przy uzyciu serwetek - kilkakrotne lakierowanie i przetarcie papierem sciernym z raz miedzy warstwami daje efekt gladkosci. Stad sa te moje jajka takie monotematyczne - mialam tylko jeden rodzaj srewetek ;-)) (poza kaszubskimi)

W czasie wyjazdu zajmowalam sie troche moim projektem - narzuta, ktora udalo mi sie troche podgonic (szydelkowanie w samochodzie idzie ok), ale na razie mam przerwe, gdyz zajmuje sie szydelkowaniem czego innego, o czym z pewnoscia napisze, gdy przyjdzie na to czas.
Na koniec zdjecia drobiazgow decoupageowych, drobnych prezentow. Dla mamy i taty bizantyjski Chrystus z mozaiki, dla kolezanki mala tacka i pudeleczko z obrazem jej ulubionego malarza, Henryka Weyssenhoffa



Na polu decoupageowym na razie zastoj ze wzgledu na inne zadania, m.in. do minionego czwartku musialam dokonczyc czytanie "Norwegian Wood" Murakamiego, gdyz to wlasnie omawialysmy w naszym malym klubie ksiazki, a trzeba przyznac, ze sily slabo rozlozylam... Poza tym sporo pracy w pracy no a w sumie dopiero tydzien temu wrocilismy. Ale juz mysle za co by tu sie zabrac, bo przywiozlam sobie i serwetki i rozne preparaty.

niedziela, 8 kwietnia 2012

Wesołego Alleluja

Czy zdążyłam? Prawie
Najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych, radości, pogody ducha, smacznego jajka naturalnie i niezbyt mojego Dyngusa wszystkim zaglądającym.
A na zdjęciu koszyczek ze swięconką, który przygotowałam w domu moich rodziców, a następnie w towarzystwie starszego bratanka zaniosłam do kościoła. Będą to zatem rodzinne święta w komplecie.

sobota, 24 marca 2012

No to oficjalnie mamy wiosne

Skoro nic nie pisze, to pewnie nic nie robie. Skoro dekupageuje, tp pewnie nie szydelkuje. Mozna by pomyslec.
Prawda taka jest, ze chaos mnie otacza. Totalny. Ale trudno mi sie poskladac, tak kawalek po kawalku, chaos wokol mnie odzwierciedla chaos w mojej duszy.
Ale pokazmy co mamy:
Koszyczki ze sznurka oraz dekupazowe pisanki - beda na wielkanocne drobne podarunki dla najblizszych. Poniewaz sa ze sznurka, to tradycyjnie dedykuje je Jucie, niedoscignionej mistrzyni sznurka i szydelka.
Kiedys w Polsce kupilam serwetki we wzory kaszubskie, nie wiedzialam, ze wykorzystam je do czegos innego niz tylko do wycierania buzi. A od mojej babci dostalam kiedys, bardzo dawno, komplet malych serwetek haftowanych w biale wzory kaszubskie - ladny komplet z kaszubskimi jajkami! Dla jasnosci, Kaszubka moja babcia nie jest.
W sklepie ze starociami kupilam polke, wyceniona na 30 koron. Ale w tamtym dniu wszystko bylo za 50%. Pomalowalam farba akrylowa, przykleilam elementy papierowe wydrukowane na drukarce laserowej (motyw z porcelany, zdjecie z internetu), polakierowalam i w ten sposob uzyskalam dodatkowe miejsce na ksiazki. A niezagospodarowana poleczka wyglada tak:


Na koniec tylko zdjecie kartonowych pudelek, ktore ozdobilam wzorem z porcelany Royal Copenhagen.
Nie zapomnialam o TUSALu. Po prostu w dni powszednie nie mam czasu na blogowanie. Mam nowy sloiczek, gdyz ostatnio bardzo mi sie wypelnia ze wzgledu na moj nowy projekt - narzuta z kwadratow z bawelny w trzy nitki. Zabawy z chowaniem nitek duzo, zawsze cos zlosliwie wylezie, ale sobie po malutku robie. Mam 15 kwadratow. A potrzebuje pewnie ze 100 - jesli mi wloczki starczy. Kupilam sporo, nie potrafilam ocenic, ile mi potrzeba.
Dla mojej babci robie ikonke. Nie wiem, co to za Matka Boska, ale bardzo popularna. Moze ktoras z was wie? Tu napotkalam na powazny problem z przyklejaniem. Jak sie wydruk lub nawet obrazek z ksiazki czy czasopisma przykleja, to przy wygladzaniu dochodzi do starcia obrazka. Efekt, naturalnie koszmarny. Przeprowadzilam zatem poszukiwania w internecie, przeczytalam o robieniu transferow i opracowalam metode posrednia, uproszczona. Otoz wystarczy 2-3 x pomalowac obrazek lakierem do decoupage, najlepiej przed wycieciem i przyklejanie oraz wygladzanie stanie sie latwe. A przynajmniej znacznie uproszczone, a ryzyko starcia obrazka  wlasciwie wyeliminowane. Sprytne, no nie?
 Zrobilam rowniez lifting mojej zeszlorocznej karuzelki z jajeczkami, wykorzystujac do tego celu zakupiony za grosze wianek z wikliny. Troche og tylko podmalowalam, bo byl caly pomalowany na kremowo jakas taka grubo nakladana farba, moze olejna.