Aniu-Hrabino, nie mam zdjecia w bolerku, poza tym unikam obiektywu jak ognia. Jakbym miala twoj wzrost i figure, to co innego.
Alex - ale sie usmialam, ze Aarhus to duze miasto! Jak dotad najmniejsze, w ktorym mieszkalam. Tez lubie wies, ale czlowiek jest zmuszony zarabiac na zycie...
Wrzesien to sezon grzybowy. Zaczelismy tydzien temu, nie byly to jakies wielkie zbiory, ale nic nie zastapi przyjemnosci chodzenia po lesie w poszukiwaniu okazow.
Ponizej zdjecia dwoch gatunkow grzybow, jeden jadalny, jeden niejadalny, ale za to bardzo rzadki. Nigdy przedtem nie udalo mi sie go sfotografowac.
Jak widac ponizej, udane zbiory, z prawziwkow susz, rydze zjedlismy z jajkiem razem z naszym przyjacielem-Niemcem we wtorek, podczas wspolnego ogladania meczu Niemcy-Polska. Ja odpadlam, ale chlopaki wytrwali do konca.

Na swiecie jesien, w ogrodku kwitna anemony i pozne rozchodniki, jabluszka sie czerwienia...
Zbiory z wczoraj nie sa tak imponujace, glownie dlatego, ze wiekszosc grzybow byla robaczywa, jako ze takiej ilosci rydzow to ja w zyciu nie widzialam. Nawet pare kurek sie trafilo.
A na polu robotkowym - tez nie ma zastoju, za niecaly tydzien, w sobote, przyjezdza do nas nasza ukochana przyjaciolka, od ktorej dostalam taka amerykanska wloczke, z ktorej robie dla niej bolerko - trzeba wykonczyc przody oraz wydluzyc rekawy. Koncowy efekt zalezy od tego, na ile mi starczy wloczki.









