Zainspirowana naszyjnikami modelek z komedii romantycznej z telewizora, zrobilam taki sliniaczek z koralikami. Koraliki plastikowe, ale blyszcza jak krysztaly, wiec efekt jest calkiem calkiem. Teraz musze sie ostro za bolerko brac, bo jeszcze nie zdaze.
Acha. Panstwo mlodzi nie chca lalki na masce. Wiec lalka zostaje u mnie, w sumie nigdy Barbie nie mialam, chyba jaj nikomu nie oddam.
"Śliniak" cudny! Conversy - odjazdowe, grzechotka śliczna - najbardziej podobają mi się te frędzelki u dołu grzechotki! Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńI grzechotka i trampeczki rewelacja. Nie dziwi mnie że się bardzo spodobały zainteresowanemu:)))))
OdpowiedzUsuńŚliniaczek z koralikami bardzo fajny.A co do lalki to oczywiście że ją Sobie pozostaw.Tak pięknie ją wystroiłaś.Każdy nawet dorosły powinien mieć swojego osobistego misia lub lalkę:)))))))
Pozdrawiam cieplutko.Nareszcie mamy troszkę słońca.
Bardzo ciekawy jest ten śliniaczek z koralikami.
OdpowiedzUsuńPewnie wdzięcznie się robi i wykonasz jeszcze w innych kolorach :)
Cosie dla dziecka są wspaniałe, szczególnie zainteresowała mnie grzechotka z frędzelkami.
Pozdrawiam ciepło.
A może się skusisz na wyróżnienie? :) Czeka u mnie na Ciebie!
OdpowiedzUsuńSzkoda, że państwo młodzi nie chcą lalki, bo prześlicznie ci wyszła. A tak w ogóle to cieszę się, że tu trafiłam. To tak jak niespodziewane spotkanie ze dawno niewidziana znajomą.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Makneta