to, że jesień, widać także po ilości grzybów:
No tak, ta była wyjątkowa i to prawie same prawdziwki.
Parę nowych, choć drobnych robótek ukończonych, na przykład druga haftowana poduszka (choć w obu brakuje mi jeszcze drugiej strony), na razie kombinuję, jak to zrobić.
Do tego jeszcze poduszka szydełkowa, właściwie z recyclingu, bo ta turkusowa włóczka jest ze sprutego bawełnianego swetra. Poniżej dwie strony poduszki, bo różnią się nieco zestawieniem kwadratów.
Zrobiłam również pewną ilość sznurkowo-koralikowych naszyjników, które tak szybko rozdałam, że nie zdążyłam praktycznie sfotografować.
Ale jeden, zrobiony ze sznurka i muszelek - ostał się na fotografii.
A będąc w domku na działce, sfotografowałam moje hafty krzyżykowe sprzed lat bodaj 20-tu - dokładnie nie pamiętam, ale coś koło tego.
No ale jak zwykle uspokojenie znajdę w robótkach.








Duuuużo grzybów!. Ładne prace pokazujesz - świetne te haftowane poduszki, a i szydełkowa urocza. Takie obrazki tez haftowałam (ponad 20 lat temu). Z tym, że wyhaftowałam dziewczynkę, a chłopiec pozostał w fazie przygotowanej kanwy...
OdpowiedzUsuńte poduszki mają to coś, są inne ale cudowne, te stare hafty są przeurocze ,lubię takie,a grzybów? moi panowie przynieśli 2 wiadra i to mnie cieszy,pozdrawiam,
OdpowiedzUsuńbyłam teraz też na grzybach w sobote..ale troszeczkę mniej nazbierałam ...
OdpowiedzUsuńAleż cudowny wysyp. I to jakich grzybków. Tych najbardziej szlachetnych.
OdpowiedzUsuńA te hafciki. No, no pokazują Twój od dawna drzemiący talent:)
Serdeczności posyłam.