Zrobilam jeszcze jedną poduszkę turkusowo - jasne ecru (czy może takie off-white) i na razie poduszkom mówię dosyć. Za jakiś czas wrócę zapewne do tematu, jako że mam jeszcze poduszki, którym brakuje dekoracyjnych poszewek, ale na razie pauza, choć lubię robić poduszki.
Teraz wrócilam do koralików, gdyż niezwykle spodobała mi się idea połączenia sznurka z darami morza - oto kolejny przyklad. Kupilam płatki z muszli perlowych i dzięki użyciu doskonałego wiertła kobaltowego wywierciłam w nich dziurki tam, gdzie chciałam. Co więcej nareszcie mogłam wywiercić dziurki w bursztynach, które dawno temu dostalam od mojej babci - niestety, dziureczki były tak małe, że chyba tylko nitka cienka jak włos mogłaby przez nie przejść. Wiertło kobaltowe wchodzi w bursztyn jak w masło. Oczywiście rozsądnie jest trzymać małe kawałki bursztynu czy co tam kto wierci kombinerkami, a nie palcami.


Bardzo ładna ta szewronowa poduszka, a i naszyjnik uroczy.
OdpowiedzUsuńpoduszki zawsze się przydają,piękna jest a naszyjnik ciekawy,
OdpowiedzUsuńŚliczna poduszka :-) Rewelacyjne kolory.
OdpowiedzUsuńNaszyjnik cudowny!
Pozdrawiam serdecznie.
A ja myślę , że takich ładnych poduszek jakie nam pokazywałaś, nigdy dość:))
OdpowiedzUsuńNo ale ten śliczny naszyjnik z bursztynami tłumaczy całkowicie zrezygnowanie z dalszych poduszek.
Serdecznie pozdrawiam.