Followers

piątek, 4 listopada 2011

Rok ma 16 miesiecy listopad, grudzien, styczen, luty, III, IV, V, VI, VII, VIII, wrzesien, pazdziernik, listopad, listopad, listopad, listopad.

Nic nie wyraza moich odczuc tak dobrze, jak wolno przeze mnie przetlumaczony wiersz dunskiego poety Henrika Nordbrandta, umieszczony jako tytul dzisiejszego wpisu.
W oryginale brzmi on nastepujaco:

“Året har 16 måneder: November
              december, januar, februar, marts, april
              maj, juni, juli, august, september
              oktober, november, november, november, november.”


Produkcja ozdob swiatecznych trwa. W listopadzie czas jest ku temu. Tydzien temu nabylam droga kupna stara ramke, pomalowalam ja byle jak i wprawilam karton obciagniety czarnym materialem i powtala tabliczka, do ktorej mozna sobie rozne rzeczy przypinac. Zrobilam na niej wystawke tegorocznej produkcji. Bardzo mi sie podobaja kramiki Edit, ona takze zainspirowala mnie do zrobienia tej tabliczki. Swojego kramika pewnie ne bede miala, zwlaszcza ze nie sprzedaje swoich wytworow, co najwyzej rozdaje przyjaciolom i znajomym. Ale wystawke sobie na 15 minut zrobilam.



By troche urozmaicic i wyprobowac nowe pomysly, zrobilam taka choineczke (zdjecie z przodu i z tylu, to ta sama, fotomontaz)


Kolejne wzorki (to nieco czasochlonne, wiec tylko niektore sobie zestawiam)

Wchodzimy w okres nieustajacych ciemnosci, wiec bardzo waznym elementem zycia codziennego staje sie oswietlenie. Tym razem, po wczesniejszym falstarcie, udalo mi sie zrobic abazur ze sznurka, do ktorego wykorzystalam stary stelaz do abazura. Poniewaz produkt uwazam za udany, a jest ze sznurka, tradycyjnie dedykuje go mistrzyni sznurka i szydelka, Jucie.


sobota, 29 października 2011

Po Halloween - nastroje swiateczne. Ale Halloween dopiero w poniedzialek.


Swieta w sklepach zaczynaja sie coraz wczesniej. Do niedawna - po Halloween, ale teraz zaobserwowalam, ze jeszcze w pazdzierniku. Dla mnie to troche za wczesnie. Ale ozdoby zaczynam robic w pazdzierniku, bo inaczej moge nie zdazyc. Dlatego juz w polowie pazdziernika, doprowadzajac Wujcia do smiechu, ubralam stojaca w ogrodku choinke celem sfotografowania nowo powstalych ozdob. Oczywiscie chwilowo.
Nowatorstwo w tym roku polega na tym, ze robie z nici w kolorze ecru, tak jak na zdjeciu z chpinka

oraz ze sznurka

















Zawsze chcialam zapisac wzory, z ktorych robilam razem z gotowymi produktami, ale udalo to mi sie tylko dla kilku z nich. Zajmuje to, niestety, sporo czasu. 





Jak juz pisalam, rok temu zainspirowaly mnie szydelkowe choinki-stozki, ktore widzialam w pewnym sklepie z wyrobami bardzo artystycznymi. W tym roku sprobowalam sama i uwazam, ze efekt jest calkiem przyjemny. Choineczka zrobiona jest szydelkiem ze sznurka jutowego, no i ze wzgledu na to, ze uwazam ja za udana, to dedykuje ja Jucie, ktora prowadzi uroczy kacik sznurka i szydelka.

A tydzien temu upieklam ciasto z przepisu, ktory podala mi moja mama. Zaleta tego przepisu jest, ze kruche ciasto nie potrzebuje chlodzenia i dobrze sie walkuje.

       Ciasto:
  • 3 szklanki maki krupczatki
  • troche wiecej niz ½ szklanki cukru
  • 4 zoltka
  • 1 lyzeczka proszku do pieczenia
  • kostka margaryny (ja dalam maslo)
  • 1 lyzka octu
  • 1 lyzka goracej wody

Ciasto zagniesc jak kruche. Jedna polowe rozwalkowac na papierze do pieczenia i poplozyc na blache. Posypac tarta bulka, polozyc na to mus (ja zmieszalam mus z ubita piana z bialek, z dobrym efektem), posypac tarta bulka i polozyc na to rozwalkowana pozostala czesc ciasta. Ja rozwalkowalam i wycinajac paseczki ulozylam kratke. Piec. Temp. ok 180 stopni, termoobieg, ok 45 min - tak chyba pieklam, ale nie pamietam.

wtorek, 4 października 2011

Pazdziernik sie zaczal

Niewiarygodne, ale mamy juz pazdziernik. Skonczylam zazdrostke! To znaczy rozprasowalam na mokro i w zwiazku z tym nadalam ksztalt. Efekt dobry, to znaczy w zasadzie lepszy, niz sie spodziewalam.

 Do turkusowego stworka dolaczyl fioletowy komorkowiec i pomaranczowy wampirek.
A to proba zrobienia abazurka. Niestety, nie do konca pasuje do lampki, do ktorej mialby byc przeznaczony. Chyba musze poszukac innej lampki.

Jak to stwierdzila moja przyjaciolka, chyba czas bedzie zabrac sie za ozdoby swiateczne. Ano prawda!

wtorek, 27 września 2011

Bolerko gotowe

Bolerko ukonczylam, z dobrym efektem, a moja przyjaciolka, dla ktorej to prezent, pieknie zapozowala.




Oprocz tego dwa naszyjniki, czarno-czerwony (korale plus cos czarnego) oraz ametysty z dodatkiem.



Obecnie jestem na etapie lambrekina, niedlugo bedzie koniec. Jak widac, nierozprasowany wyglada bardzo niepozornie i rzeczywiscie, jak to ktos powiedzial, przypomina pasek do ponczoch.


Znacie Ugly Dolls? Nie wiem, czy w Polsce to jest w ogole popularne, jest to nowa stylistyka zabawek sprzed kilku lat, zawsze mi sie wydawaly takie inne no i fajne. Oto moja wariacja na temat Ugly Dolls

Mysle, ze sezon grzybowy powoli sie konczy. Niestety, obfitosci nie zaobserwowalam, ale moze to i lepiej, bo sie czlowiek nie narobil przy obrabianiu. Troche wieksza iloscia suszu bym nie pogardzila, ale i to dobre, ze choc troche udalo sie uzupelnic zapasy. Tegoroczny zbior to prawie polowa takiego sloika. Reszta to zapasy z lat poprzednich.















A oto rzadkie grzyby, ktore nam udalo sie znalezc

oraz

No i znowu pokazny zbior czubajek czerwieniejacych.


A oto breloczek inspirowany tematyka grzybowa - muchomorek, no i woreczek z lawenda.

niedziela, 11 września 2011

Jak ktos nie wierzy, zr juz jesien, niech spojrzy na moje zdjecia

Zaczne od odpowiedzi na komentarze pod poprzednim postem:
Aniu-Hrabino, nie mam zdjecia w bolerku, poza tym unikam obiektywu jak ognia. Jakbym miala twoj wzrost i figure, to co innego.
Alex - ale sie usmialam, ze Aarhus to duze miasto! Jak dotad najmniejsze, w ktorym mieszkalam. Tez lubie wies, ale czlowiek jest zmuszony zarabiac na zycie...

Wrzesien to sezon grzybowy. Zaczelismy tydzien temu, nie byly to jakies wielkie zbiory, ale nic nie zastapi przyjemnosci chodzenia po lesie w poszukiwaniu okazow.

Ponizej zdjecia dwoch gatunkow grzybow, jeden jadalny, jeden niejadalny, ale za to bardzo rzadki. Nigdy przedtem nie udalo mi sie go sfotografowac.












Jak widac ponizej, udane zbiory, z prawziwkow susz, rydze zjedlismy z jajkiem razem z naszym przyjacielem-Niemcem we wtorek, podczas wspolnego ogladania meczu Niemcy-Polska. Ja odpadlam, ale chlopaki wytrwali do konca.









Na swiecie jesien, w ogrodku kwitna anemony i pozne rozchodniki, jabluszka sie czerwienia...

Zbiory z wczoraj nie sa tak imponujace, glownie dlatego, ze wiekszosc grzybow byla robaczywa, jako ze takiej ilosci rydzow to ja w zyciu nie widzialam. Nawet pare kurek sie trafilo.


A na polu robotkowym - tez nie ma zastoju, za niecaly tydzien, w sobote, przyjezdza do nas nasza ukochana przyjaciolka, od ktorej dostalam taka amerykanska wloczke, z ktorej robie dla niej bolerko - trzeba wykonczyc przody oraz wydluzyc rekawy. Koncowy efekt zalezy od tego, na ile mi starczy wloczki.