Followers

sobota, 28 kwietnia 2012

TUSAL kwiecien

Nie, nie zapomnialam o kwietniowym TUSALu, co wiecej zdjecie zrobilam w odpowiednim czasie
Po prostu nie mialam kiedy zrobic notki i wrzucic zdjecia, wbrew pozorom zajmuje to chwile. Co wiecej, rzadko otwieram komputer.

Kupilam sobie listownik i go ozdobilam rozyczkami - bedzie sobie stal na biurku zamiast dotychczasowego, co tu duzo mowic, szpetnego druciaka. Do kompletu podstaweczka, nie wiem zreszta jak to nazwac. Jeszcze lakieruje i szlifuje, ale nie zmieni to wygladu, tylko doda gladkosci.

Na koniec tylko pudeleczko, zwykle, tekturowe.

Jak nie bedzie padac, to dzisiaj dzien ogrodkowy.

sobota, 21 kwietnia 2012

Wielkanoc to juz wspomnienie

Zatem wszystkie jajka rozdane, na pamiatke zostaly zdjecia, a sobie zostawilam trzy sztuki



Na jajkach decoupage wychodzi najlepiej przy uzyciu serwetek - kilkakrotne lakierowanie i przetarcie papierem sciernym z raz miedzy warstwami daje efekt gladkosci. Stad sa te moje jajka takie monotematyczne - mialam tylko jeden rodzaj srewetek ;-)) (poza kaszubskimi)

W czasie wyjazdu zajmowalam sie troche moim projektem - narzuta, ktora udalo mi sie troche podgonic (szydelkowanie w samochodzie idzie ok), ale na razie mam przerwe, gdyz zajmuje sie szydelkowaniem czego innego, o czym z pewnoscia napisze, gdy przyjdzie na to czas.
Na koniec zdjecia drobiazgow decoupageowych, drobnych prezentow. Dla mamy i taty bizantyjski Chrystus z mozaiki, dla kolezanki mala tacka i pudeleczko z obrazem jej ulubionego malarza, Henryka Weyssenhoffa



Na polu decoupageowym na razie zastoj ze wzgledu na inne zadania, m.in. do minionego czwartku musialam dokonczyc czytanie "Norwegian Wood" Murakamiego, gdyz to wlasnie omawialysmy w naszym malym klubie ksiazki, a trzeba przyznac, ze sily slabo rozlozylam... Poza tym sporo pracy w pracy no a w sumie dopiero tydzien temu wrocilismy. Ale juz mysle za co by tu sie zabrac, bo przywiozlam sobie i serwetki i rozne preparaty.

niedziela, 8 kwietnia 2012

Wesołego Alleluja

Czy zdążyłam? Prawie
Najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych, radości, pogody ducha, smacznego jajka naturalnie i niezbyt mojego Dyngusa wszystkim zaglądającym.
A na zdjęciu koszyczek ze swięconką, który przygotowałam w domu moich rodziców, a następnie w towarzystwie starszego bratanka zaniosłam do kościoła. Będą to zatem rodzinne święta w komplecie.

sobota, 24 marca 2012

No to oficjalnie mamy wiosne

Skoro nic nie pisze, to pewnie nic nie robie. Skoro dekupageuje, tp pewnie nie szydelkuje. Mozna by pomyslec.
Prawda taka jest, ze chaos mnie otacza. Totalny. Ale trudno mi sie poskladac, tak kawalek po kawalku, chaos wokol mnie odzwierciedla chaos w mojej duszy.
Ale pokazmy co mamy:
Koszyczki ze sznurka oraz dekupazowe pisanki - beda na wielkanocne drobne podarunki dla najblizszych. Poniewaz sa ze sznurka, to tradycyjnie dedykuje je Jucie, niedoscignionej mistrzyni sznurka i szydelka.
Kiedys w Polsce kupilam serwetki we wzory kaszubskie, nie wiedzialam, ze wykorzystam je do czegos innego niz tylko do wycierania buzi. A od mojej babci dostalam kiedys, bardzo dawno, komplet malych serwetek haftowanych w biale wzory kaszubskie - ladny komplet z kaszubskimi jajkami! Dla jasnosci, Kaszubka moja babcia nie jest.
W sklepie ze starociami kupilam polke, wyceniona na 30 koron. Ale w tamtym dniu wszystko bylo za 50%. Pomalowalam farba akrylowa, przykleilam elementy papierowe wydrukowane na drukarce laserowej (motyw z porcelany, zdjecie z internetu), polakierowalam i w ten sposob uzyskalam dodatkowe miejsce na ksiazki. A niezagospodarowana poleczka wyglada tak:


Na koniec tylko zdjecie kartonowych pudelek, ktore ozdobilam wzorem z porcelany Royal Copenhagen.
Nie zapomnialam o TUSALu. Po prostu w dni powszednie nie mam czasu na blogowanie. Mam nowy sloiczek, gdyz ostatnio bardzo mi sie wypelnia ze wzgledu na moj nowy projekt - narzuta z kwadratow z bawelny w trzy nitki. Zabawy z chowaniem nitek duzo, zawsze cos zlosliwie wylezie, ale sobie po malutku robie. Mam 15 kwadratow. A potrzebuje pewnie ze 100 - jesli mi wloczki starczy. Kupilam sporo, nie potrafilam ocenic, ile mi potrzeba.
Dla mojej babci robie ikonke. Nie wiem, co to za Matka Boska, ale bardzo popularna. Moze ktoras z was wie? Tu napotkalam na powazny problem z przyklejaniem. Jak sie wydruk lub nawet obrazek z ksiazki czy czasopisma przykleja, to przy wygladzaniu dochodzi do starcia obrazka. Efekt, naturalnie koszmarny. Przeprowadzilam zatem poszukiwania w internecie, przeczytalam o robieniu transferow i opracowalam metode posrednia, uproszczona. Otoz wystarczy 2-3 x pomalowac obrazek lakierem do decoupage, najlepiej przed wycieciem i przyklejanie oraz wygladzanie stanie sie latwe. A przynajmniej znacznie uproszczone, a ryzyko starcia obrazka  wlasciwie wyeliminowane. Sprytne, no nie?
 Zrobilam rowniez lifting mojej zeszlorocznej karuzelki z jajeczkami, wykorzystujac do tego celu zakupiony za grosze wianek z wikliny. Troche og tylko podmalowalam, bo byl caly pomalowany na kremowo jakas taka grubo nakladana farba, moze olejna.

piątek, 24 lutego 2012

Tusal 2012 luty

Z niewielkim opoznieniem umieszczam zdjecie TUSAL-a 2012 z lutego. Zmienilam naczynko - to, ktore wzielam na poczatku na pewno bedzie za male. Zakupilam zatem specjalnie nowy sloiczek, ktory mam nadzieje starczy na caly rok.

Dawno nie pokazywalam moich robotek. Panuje w nich totalny chaos. Po pierwsze jestem w trakcie robienia szalika dla mojej przyjaciolki. Nie wiem, ile jeszcze powinnam dodac na dlugosci i w ogole jakas jestem w tym temacie skolowana.
W tzw. miedzyczasie zrobilam sobie tabliczke - kupilam beznadziejny obraz, ktory wyrzucilam i kawalek takiej pianki (ni to styropian, ni to pianka, uzywane do pakowania, dosc twarde, mniej kruche niz styropian) obciagnelam workiem a nastepnie wprawilam w rame po wyrzuconym obrazie.
A oto dwa naszyjniki z muszelkami oraz dwa z koralikami:


Na koniec chcialam sie przyznac, ze zabralam sie za cos, co przy odrobinie dobrej woli mozna nazwac decoupage. To znaczy maluje przedmioty farba akrylowa, przyklejam obrazki i pokrywam lakierem a raczej lakieroklejem. Wszystko z recyclingu, no poza klejem, farba i lakierem.
Zdaje sobie sprawe, ze nie jest to szczyt artyzmu, ale eksperymentuje troche z technika i mam takie cosie

Drewniana podstawka na nozce, zniszczona byla bardzo, wiec ja odmalowalam, na srodku nakleilam wyciety z gazetki reklamowej pewnej sieci bukiecik tulipanow i stwierdzilam, ze moze byc.

Idac za ciosem, wyciagnelam z komorki gliniane doniczki, pomalowalam i nakleilam kwiatki wyciete ze starej ksiazki







Chcialam rowniez uniesmiertelnic liscie klonowe zbierane w Kanadzie. Zrobilam komplet podkladek pod szklanki/kubki oraz doniczke. Przyklejanie lisci nie jest latwe, ale efekt dobry.







Stwierdzilam rowniez, ze do naklejania nadaja sie rowniez wydruki z drukarki laserowej. Na przyklad wzory z porcelany.


Doniczki, w ktorych normalnie mam pelargonie sa z gliny i troche sie zuzyly. Pomalowalam, okleilam. Pewnie polakierowac trzeba bedzie czyms bardziej odpornym na czynniki, np. poliuretanowym lakierem zewnetrznym.