Robótki dłubię pomału, bo czasu trochę brakuje. Generalnie wypełniony czas mam całkiem szczelnie, więc i na blogowanie czasu mało trochę. Całkiem mało właściwie.
Teraz pokażę jedną rzecz skończoną, sama to wymyśliłam, choć nie byłam pierwsza, w sieci znaleźć można podobne rzeczy, niemniej masowo jeszcze na razie się nie pojawiają.
Otóż wymyśliłam sobie poduszkę z kodem QR. Haftem krzyżykowym na białej kanwie.
Jak fotografowałam, to nie zauważyłam, że leży na boku. No ale trudno, można sobie ją oczyma wyobraźni zrotować o 90 stopni w lewo.
Haftowanie było dużo prostsze niż się obawiałam. Miałam kawałek kanwy fabrycznie 50x50 - stwierdziłam, że na poduszkę 45x45 powinno być w sam raz. Szczęśliwie, po whaftowaniu wpadłam na genialny pomysł, by kanwę wyprać i zbiegła się o jakieś 5 cm! Bardzo dawno nie mialam do czynienia z maszyną do szycia i szyciem nawet najprostszych rzeczy, więc było to spore wyzwanie - zmusić maszynę do współpracy - ustawić, wyregulować, by ścieg był w miarę dobrze naprężony. No a potem pozszywać tak, by było jako tako. Efekt jest z zewnątrz całkiem zadawalający, w środku - trochę by trzeba poćwiczyć, ale nie święci garnki lepią, nie od razu Rzym zbudowano, a każda wędrówka zaczyna się od pierwszego kroku. Prawda?

no niestety czas nie stoi w miejscu, listopad jest ponury ale z natury to u mnie tez trochę miesiąc porządków domowych (w tym roku to jeszcze działka nie gotowa),poduszka -bardzo ciekawa , ciekawy haft, tylko u mnie zaraz byłoby pomięte, u mnie bardziej egzamin zdają z włóczki, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńAleż oczywiście, Masz absolutną rację. Również uważam gdy mi coś nie od razu wychodzi, że trening czyni mistrza. Mowa maszynie do szycia. Mam identyczne problemy gdy zdecyduję się coś uszyć.
OdpowiedzUsuńPoduszka bardzo mi się podoba.
Co do jesieni tą kolorową w słońcu lubię. Natomiast tych krótkich dni również nie cierpię. Na szczęście przecież po tych miesiącach szaro-burych ponownie przyjdzie cudowna wiosna. I tym się cieszmy.
Serdeczności moc posyłam.
U nas z kolei listopada to wciąż jeszcze przyjemny miesiąc- chyba, że natura się zbiesi i zarządzi inaczej. Póki co jest łągodnie, dość ciepło - nawet 17 stopni! z delikatnym wiaterkiem, nawet grudzień nie jest zły, tak naprawdę. Gorzej jest w styczniu czy lutym. Tylko ta narastająca ciemność jednak trochę burzy plany...
OdpowiedzUsuńPoduszka bardzo ciekawie wymyślona, nie zauważyłam, że nie jest położona odpowiednio :) haft daje dużo radości i wyciszenia, szkoda tylko, że tak wolno się posuwa do przodu. Przyznaję, że nie haftowałam już wieki całe!
Z ciekawości sprawdziłam czy ten QR kod dokądś prowadzi. Fajnie było by gdyby prowadził do Twojego bloga ;) Ja jestem tą szczęściarą, której nawet jesień nie daje rady zasmucić :)
OdpowiedzUsuńbardzo fajna poduszka, ciekawy wzór
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł! :-)
OdpowiedzUsuńAunt,Zdrowych,pogodnych świąt,SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU.
UsuńJaki cudny pomysł i wykonanie! Podziwiam!
OdpowiedzUsuńŚwietny blog. Lubię wpisy tego typu. Super pomysły, pewnie część z nich wykorzystam u siebie w domu. Pozdrowienia.
OdpowiedzUsuńBardzo fajny i ciekawy blog. Jestem pod wrażeniem. Lubię blogi o takiej tematyce. Będę częściej tutaj zaglądać.
OdpowiedzUsuńgood one
OdpowiedzUsuń