W sobote rozebralam duza choinke. Juz czas... Mala ciagle stoi, ciagle jeszcze jest ciemno, a lampki rozswietlaja. Duzo jeszcze mamy bozonarodzeniowych ozdob. Bede je chowac stopniowo. Bez choinki pokoj wyglada inaczej, bardziej codziennie, zmienilam serwety i czekam na dluzsze dni, proszac aure, by nie sypnela sniegiem.
Moja przyjaciolka, ktora niestety przeprowadzila sie do Kopenhagi, urodzila przed swietami synka i w zwiazku z tym wydarzeniem zrobilam dla niej karuzele, w tematyce morskiej - osmiornica, zolw i rybka wisza na wodorostach.
No to milego tygodnia. Az boje sie powiedziec, ale Nowy Rok dobrze sie zaczal. Moze sie wreszcie wszystko wyprostuje?
Również przymierzam się do zlikwidowania swojej choineczki.I szkoda mi:))))
OdpowiedzUsuńTe karuzelki robione przez Ciebie są prześliczne.Jest to po prostu majstersztyk:)))
U mnie właśnie sypnęło śniegiem.I to całkiem sporo.Radochę mają dzieciaki, bo od dziś zaczynają się dwutygodniowe ferie:)))
Cieszy mnie bardzo,że ten Nowy Rok zaczął się dobrze i niech tak zostanie:)))
Pozdrawiam cieplutko i serdecznie
Karuzelki Twojej roboty są cudne, chyba choinkowy sentymentalny wpis,jeszcze do soboty bo kolęda,a w poniedziałek też trzeba choinkę sprzatnąć,a ja tak lubię choinkę, to jedna z cudownych rzeczy mojego dzieciństwa.
OdpowiedzUsuń