Followers

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Nowy rok, nowe wyzwania

W sobote rozebralam duza choinke. Juz czas... Mala ciagle stoi, ciagle jeszcze jest ciemno, a lampki rozswietlaja. Duzo jeszcze mamy bozonarodzeniowych ozdob. Bede je chowac stopniowo. Bez choinki pokoj wyglada inaczej, bardziej codziennie, zmienilam serwety i czekam na dluzsze dni, proszac aure, by nie sypnela sniegiem.
Moja przyjaciolka,  ktora niestety przeprowadzila sie do Kopenhagi, urodzila przed swietami synka i w zwiazku z tym wydarzeniem zrobilam dla niej karuzele, w tematyce morskiej - osmiornica, zolw i rybka wisza na wodorostach.
No to milego tygodnia. Az boje sie powiedziec, ale Nowy Rok dobrze sie zaczal. Moze sie wreszcie wszystko wyprostuje?

2 komentarze:

  1. Również przymierzam się do zlikwidowania swojej choineczki.I szkoda mi:))))
    Te karuzelki robione przez Ciebie są prześliczne.Jest to po prostu majstersztyk:)))
    U mnie właśnie sypnęło śniegiem.I to całkiem sporo.Radochę mają dzieciaki, bo od dziś zaczynają się dwutygodniowe ferie:)))
    Cieszy mnie bardzo,że ten Nowy Rok zaczął się dobrze i niech tak zostanie:)))
    Pozdrawiam cieplutko i serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Karuzelki Twojej roboty są cudne, chyba choinkowy sentymentalny wpis,jeszcze do soboty bo kolęda,a w poniedziałek też trzeba choinkę sprzatnąć,a ja tak lubię choinkę, to jedna z cudownych rzeczy mojego dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń